-

Ja lubię czytać, Ty lubisz czytać, Lubimy czytać

Posted by blath on 30 października 2013 in Uzależnienie od książek

Okazuje się, że trochę jednak brakuje mi czasu na pisanie. Mam nadzieję, że to się zmieni i w najbliższych dniach podzielę się z wami wrażeniami na temat „Georgialików” Katarzyny Pakosińskiej. A póki co zajmuję się moim cudem małym i oczywiście czytam, jak tylko mogę, czyli przy karmieniu, przy usypianiu Gałganka. A co czytam? Jeśli ktoś jest ciekawy to może prześledzić na portalu lubimyczytać.pl. Mój nick to Elaine_Blath. Zapraszam!

 
-

Być mamą noworodka nie jest łatwo, czyli jak dogadać się z dzieckiem „Język niemowląt” Tracy Hogg

Posted by blath on 9 sierpnia 2013 in Uzależnienie od książek

W związku z pojawieniem się w moim życiu pewnego małego mężczyzny, nie może zabraknąć na blogu tej kapki matczynej literatury. Z jednej strony dość sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju poradników, z drugiej, aby odnaleźć się w nowej sytuacji, postanowiłam przeczytać kilka polecanych pozycji. Jedną z nich jest „Język niemowląt”.

Przede wszystkim przypadł mi do gustu styl pisania pani Tracy – zwraca się wprost do czytelnika/czytelniczki. Tłumaczy cierpliwie, uzasadnia, podaje przykłady z doświadczenia. Mnie szczególnie zainteresowały rozdziały o usypianiu dziecka i łóżeczka, jako miejsca, w którym dziecko śpi. Z tym zauważyłam jest spory problem (po tym, jak się opanuje karmienie piersią). Maleństwo zwykle nie przepada spać w swoim pięknie przygotowanym łóżku. A rodzicom też często jest wygodniej przytulić malucha do boku w małżeńskim łożu. Pomimo wnikliwego przeczytania akurat tej części książki, nie ominęłam pozostałych rozdziałów.

Można też dowiedzieć się więcej o wspomnianym wyżej karmieniu piersią i problemach, jakie się pojawiają na drodze do pełnego najedzenia maleństwa. Jednak co ważniejsze autorka skupia się na noworodkach i ich sposobach sygnalizowania potrzeb. Jak wiadomo, jedynym niemal sposobem jest płacz. Okazuje się, że są różne rodzaje płaczu dziecka, wystarczy się odpowiednio wsłuchać. Ważna staje się też mowa ciała malucha podczas płaczu. W ten sposób można odróżnić, czy jest zmęczone czy może głodne, a może boli brzuszek. Brak możliwości usłyszenia w słowach od dziecka, co mu jest i dlaczego tak bardzo zanosi się płaczem, to katorga dla rodzica. Można zwariować z niepokoju.

Są też rozdziały poświęcone wypoczynkowi rodziców, ich wzajemnym relacjom, które mogą się zmienić po pojawieniu się w ich świecie trzeciej osoby – maleńkiego dziecka. Znajdziemy rozdział dotyczący aktywności dziecka – bardzo ważny w dobie elektronicznych, śpiewających zabawek.  I ten o Łatwym Planie – czyli harmonogramie, według którego budujemy dobę z dzieckiem.

Podsumowując, nie ze wszystkim się zgadzam, nie wszystkie pomysły tej pani mi się podobają, co nie znaczy, że nie są dobre. Część staram się stosować i każda mama wie, że wymaga to wiele cierpliwości. Tak, macierzyństwo to dużo miłości i ogrom cierpliwości. „Język niemowląt” sporo podpowie, aby mama była zadowolona i dziecko szczęśliwe.

 
-

Tysiąc dni w Toskanii – Marlena De Blasi

Posted by blath on 29 czerwca 2013 in Uzależnienie od książek

Smakowita lektura – tak chyba w dwóch słowach można podsumować „Tysiąc dni w Toskanii” dziennikarki Marleny De Blasi. Wpadła mi w ręce tylko dlatego, że ktoś potrzebował rady odnośnie prezentacji maturalnej, gdzie korzystał właśnie z tej pozycji. Inaczej, kto wie, czy sama bym po nią sięgnęła. Ale często jest tak, że dobre książki wpadają do mnie przez przypadek.

Czyta się lekko i przyjemnie. Autorka w przystępny sposób opisuje piękne krajobrazy Toskanii oraz kulinarne zacięcie mieszkańców tej krainy. Momentami zastanawiałam się, czy wzrastająca chęć wyjazdu w tę część Włoch spowodowana jest klimatem, widokami czy smakowitymi opisami potraw, które co chwilę pojawiały się na stronach książki. Wino i oliwa to jak chleb i sól w Polsce. Podstawa niezbędna do szczęścia dla każdego Włocha. Jestem pewna, że nie rzuciłabym wszystkiego, jak zrobiła to autorka i jej mąż, i nie przeniosłabym się do Toskanii, ale dłuższa wycieczka chodzi teraz po głowie.

Tysiąc dni w Toskanii to również opowieść o relacji między dojrzałymi już ludźmi – partnerami i przyjaciółmi. To rozważania o tym, czym jest szczęście, nieszczęście, życie i śmierć. Jednak główny wątek to jedzenie – ono dominuje całość. Na dodatek autorka dla zaostrzenia apetytu podaje kilka przepisów na potrawy, które pojawiają się w jej życiu. Na pewno nie radzę czytać będąc głodnym. A przeczytać warto, jako swoisty przewodnik kulinarny po Toskanii.

 
-

Futbol jest okrutny – Michał Okoński

Posted by blath on 26 czerwca 2013 in Uzależnienie od książek

Zacznę dość nietypowo i nie kobieco.. ale co mi tam.

Futbol jest okrutny, bo zawsze kiedy planuję romantyczną kolację, muszę spojrzeć, czy przypadkiem nie ma transmisji w TV. Oczywiście, nie każda transmisja jest w stanie wygrać z moim kulinarnym wysiłkiem, ale jednak Premiere League trwa niemal cały rok, reprezentacja Polski też od czasu do czasu kopie w piłkę (lub w powietrze), więc ten drobny czynnik podczas umawiania się ze znajomymi, organizowania uroczystości rodzinnych muszę wziąć po uwagę.
Michał Okoński świetnie opisuje mechanizmy emocji i zachowań kibica. Warto zaznaczyć, że nie kibica-chuligana, ale normalnego człowieka, który związał swoje życie z określonym klubem, śledzi mecze, transfery, ogląda na żywo, kiedy tylko może, bierze czynny niemal udział w życiu tego klubu, nie wzniecając burd przy okazji.
Ta książka to lektura rewelacyjna nie tylko dla takiego kibica, który odkrywa w autorze bratnią duszę, odczuwającą emocje sportowe tak samo lub bardzo podobnie, ale również dla partnera i osób z otoczenia kibica. Odkryłam, że wcale nie jest dziwne, kiedy partner na dwa dni przed ważnym meczem chodzi nerwowy, a w jego dniu, jest myślami daleko od tematów domowych. Są przynajmniej dwa sposoby, aby ułatwić sobie życie – jako partnera – ignorować i przyzwyczaić się, nie organizować imprez w pewnych dniach lub/i samemu zainteresować się tematem.

Tagi: , , , ,

 
-

Zacznijmy od początku, czyli nazywam się….

Posted by blath on 26 czerwca 2013 in O wszystkim i o niczym

Pisanie o sobie wprost nigdy nie przychodziło mi łatwo. Kim jestem? Zwykłą dziewczyną ciekawą świata, każdego dnia dowiaduje się czegoś nowego, moje życie ciągle się zmienia i zaskakuje. Co robię? Pracuję, czytam, podróżuję, kocham i odkrywam. Jaka jestem? Na pewno cierpliwa, nie zrażam się porażkami, dążę do celu, łatwo wybaczam ludziom, zawsze szukam dobrych stron złych zdarzeń i ciągle mam wrażenie, że mogłabym dać więcej osobom mi bliskim.

Hm.. a teraz zastanawiam się, jak wyglądałby ten wpis, gdybym go pisała innego dnia?

Tagi:

Copyright © 2013-2019 Rudym Spojrzeniem Na Świat All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.8.1 theme from BuyNowShop.com.